Memories

Temat: ospa wietrzna w rodzinie wielodzietnej...
ospa wietrzna w rodzinie wielodzietnej...
...czyli u mnie. Julka - dwa tygodnie - Jaś - dwa tygodnie - Bartek...
A na dworze w międzyczasie zima się zwinęła i wiosna przyszła.
Może przed latem się uwiniemy.
Kurde, kurde, kurde.
A mieliśmy jutro wyjść na spacer z bliźniakami. Bo już nabierałam pewności,
że Bartek nie zachoruje.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,34708,59033004,59033004,ospa_wietrzna_w_rodzinie_wielodzietnej_.html



Temat: Wychodzić-nie wychodzić?
Mam pediatrę praktyka (swoich ma czworo) i jego zalecenia to: jeśli jest
ciepło, dziecko nie ma gorączki lub ma taką niewielką do 38 to wychodzić, nawet
z zapaleniem oskrzeli. U niego przeciwwskazaniem do wychodzenia jest: ospa
wietrzna, świnka, gorączka powyżej 38 i złe samopoczucie dziecka. Potwierdza to
też nasz drugi pediatra (taki super ekstra specjalista od ciężkich przypadków).
Dlatego ja z moimi smarkami łażę na dwór, choć wcale nie chcę.
Ja bym polazła na spacer:))

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,34708,40547857,40547857,Wychodzic_nie_wychodzic_.html


Temat: To co, że zimno. Przedszkolaków programowe spac...
jestem marznacym ojcem 2 szkrabów jeden to 4 letni przedszkolak
drugi to 1,5 letni urwis....
I to ja zamarzam na dworze po powrocie z pracy i przyjezdzie z
przedszkola ze starszym.....
dobrze ze robi sie kolo 17.30 ciemno bo bym nie mial szansy wrocic
bez awantur do domu, bo niezaleznie od pogody urwisy od 16 do zmroku
szaleja na podworzu. kombinezon+polarowe ubranie na chlopakach i
szaleja a po powrocie szybkie przebranie cieply "drugi obiadek" i
szalejemy dalej. moj przedszkolak chorowal tylko dwa razy na
jelitowke i na ospe wietrzną no i katarki ale one wlasnie
przechodzily po spacerach a najlepiej po basenie.....




Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,760,107386789,107386789,To_co_ze_zimno_Przedszkolakow_programowe_spac_.html


Temat: Pilne! Poradźcie! Spacer a wiatrówka!
Witaj,
moje dzieci (3 lata i 10 miesięcy) wychodziły z ospą wietrzną na dwór.
Oczywiście nie na plac zabaw, ale na dworzu byliśmy. Pogoda byla ladna, od
slonca mozna ochronić zakładając odpowiednie ubranie.
Współczuję ci tego siedzenia w domu...
zdrówka życzę
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,577,42030650,42030650,Pilne_Poradzcie_Spacer_a_wiatrowka_.html


Temat: Ospa wietrzna- proszę o radę.
Ospa wietrzna- proszę o radę.
Byłam z moimi dziećmi u koleżanki, której synek po kilku dniach zachorował na
ospę. Mam pytanie, kiedy mogą wystąpić objawy choroby u moich dzieci i czy
napewno muszą się pojawić? I jeszce jedno pytanko. Ile czasu nie można z
dziećmi wychodzić na dwór.Pytam bo mamy zarezerwowane wczasy na weekend
majowy i boję się że nic z tego nie wyjdzie.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,577,22609017,22609017,Ospa_wietrzna_prosze_o_rade_.html


Temat: Dziecko z AZS i ospa
Dziecko z AZS i ospa
Bardzo mi zależy na tym, aby wypowiedziały się tu mamy, które
przeszły mix zawarty w temacie.
Potrzebuję rady.
Moja dwuipółletnia posiadaczka atopowego zapalenia skóry, alergiczka
była w zeszłym tygodniu leczona antybiotykiem (zapalenie
krtani+skurcz oskrzeli). Od piątku pojawił się wyprysk ospy
wietrznej. W tej chwili córka ma plecki, brzuszek, piersi zsypane
ogromnymi pęcherzami; część popękała. Kończyny, twarz, skóra głowy
też w pęcherzach, ale zdecydowanie w mniejszym nasileniu niż np.
plecy.
W piątk byłam z nią u pediatry. Zalecenia: zakaz wychodznia na dwór,
kąpanie w nadmanganianie potasu, żadnych maści (absolutny zakaz
stosowania maści sterydowych!), żadnych leków poza smarowaniem
pigmentum castellani.. No i "fajnie"! Ale ona ma: gorączkę (mniej
niż 38 stopni), niedoleczone zapalenie krtani (strasznie kaszle
krtaniowo). Skóra ją swędzi, więc się drapie. Na nic zdają się nasze
prośby, żeby się nie drapała.Na skórze stan zapalny nie do opisania,
Mała płacze, jest rozdrażniona, źle śpi. Smaruję jej wypryski tym
różowym paskudztwem.
Co ja mogę jeszcze zrobić, żeby jej ulżyć w cierpieniu? Co byście
zrobiły na moim miejscu? Wezwać lekarza, żeby ją obejrzał, osłuchał?
Ona w piątek miała mniej niż 10 pęcherzyków na całym ciele i kaszel
mniejszy niż teraz. Jak poradziłyście sobie z ospą u swoich AZS-
owych dzieciątek?
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,577,102051347,102051347,Dziecko_z_AZS_i_ospa.html


Temat: kiedy po ospie do przedszkola
Ospa wietrzna rozwija się na ogół między 11 a 19 dniem od daty
kontaktu. Zwykle pozwala się dziecku na wyjście na dwór i powrót do
przedszkola po upływie tygodnia od wystąpienia pierwszych objawów
czy po 2 dniach od pojawienia sie ostatnich świeżych krost.
Zaschnięte strupy nie są zakaźne i nie powinny być powodem do
trzymania dziecka w kwarantannie. Niektóre przedszkola wymagają
jednak, żeby chore dziecko nie kontaktowało się z innymi, dopóki nie
odpadną wszystkie strupy.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,587,70333564,70333564,kiedy_po_ospie_do_przedszkola.html


Temat: Maj 2008
szczepienie odroczone
przez 3 male czerwone krostki na prawym udzie.. podejrzenie OSPY WIETRZNEJ!!!
skad? od kogo? ehh a Ninie za chwilke wyjda gorne zabeczki. wazy 7,5 kg a
wzrostu ma 71cm. mamy nie wychodzic na dwor ;/ jak ja to przezyje, do tej
pory opuscilysmy moze 3 spacerki..
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,573,79593874,79593874,Maj_2008.html


Temat: Maj 2003 już tu jest :-)
Witam,
jak zwykle po długiej przerwie ale nie mam czasu żeby usiąść do kompa. Mój
Szymek jest z 8 maja ale Pawełek Dzidka z 6, o ile dobrze pamietam.
Już niedługo wielki dzień!
Tak mi szkoda Szymcia bo gdzieś załapał ospę wietrzną. Biedactwo siedzi w domu
i świat widzi tylko z okna i przy oknie spędza najwięcej czasu. Cały czas jest
rozdrażniony i chce sie drapać. Wygląda jak pisanka a te pęcherzyki to ma nawet
na głowie!
Ze spaniem to teraz wogóle jest koszmarnie bo stasznie się wierci i przez to
sie wybudza. Najgorsze, że nie potrafi zasnąć bo go to wszystko tak swędzi.
Wczoraj cały dzień nie spał i był wykończony ale kiedy tylko przysnął i
chciałam go przenieśc do łózeczka to się wybudzał.
Przeczytałam, że wiatrówka trwa 7-8 dni czyli jeszcze do poniedziałku, ale kto
wie. ((

Najgorsze, że jest tak pięknie na dworze a nie możemy wyjść!

Pozdrawiam wszyskie mamusie i dzieciaczki
Basia
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,573,6201161,6201161,Maj_2003_juz_tu_jest_.html


Temat: codzienny spacer?
My chodzimy codzieńnie, no chyba, że wieje albo leje czy jakś śnieżyca to nie. Ale takie dni można policzyć na palcach. Nie wyobrażam sobie, że jak nie ma jakiś wyraźnych przeszkód a tylko moje nie chce mi się, żeby nie wyjść z dzieckiem na spacer. Teraz jesteśmy uziemione, bo Ola ma ospę wietrzna (jest pierwszy raz chora w swoim życiu) i obydwie źle to znosimy.Ola codziennie woła na dwór, do dzieci. Ja wychodzę z nią 2 razy dziennie. Nawet zimą, tylko wtedy w południe spacer jest dłuższy a po południu jak już ciemno krótszy. Zawsze tak było, no może jak była niemowlakiem to w zimę nie wychodziłam po południu.
We wrześniu teraz jak była taka śliczna pogoda, to spędzałyśmy na spacerach więcej czasu niż latem (latem nie dawało się wytrzymać z powodu upału), bo nawet 6 godzin dziennie. Oczywiście nie non stop. Jestemw domu z dzieckiem sama, mąż wraca późno, nie mamy tu nikogo, więc muszę się jakoś zoragnizować.


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,575,31123913,31123913,codzienny_spacer_.html


Temat: przygarnęłam kotka a teraz mam same problemy...
Choroba kociega pazura jest chorobą zazwyczaj łagodnie przebiegajacą, dużo
łagodniej niż np. taka grypa czy ospa wietrzna - które są dużo częstsze u
dzieci, w dodatku jest chorobą łatwo wyleczalną przy pomocy antybiotyków, więc
specjalnie nie widze powodów do robiebia takiego rabanu.
Kotkę, jeśłi jest zarobaczona, trzeba dwukrotnie odrobaczyć, najlepiej w
odstępie 3 tygodni; a potem jeśli się niepokoisz o dzieci odrobaczaj ją co 3
miesiace. Jesłi Twoje dzieci mają możliwosć dotykania odchodów kota w kociej
kuwecie, odrobacz je również. Nie wiem skąd te pomyłkowe i mylne informacje o
tym że pyrantelum nie działa na glisty - ależ oczywiscie że działa, jest to
podstawowy i rutynowy środek stosowany przy zarobaczeniu glistami - zarówno u
zwierząt, jak i u ludzi; tak więc Twoje informacje są błędne. Twoja reakcja na
widok glist kocich jest delikatnie mówiąc mocno przesadzona; wielu właścicieli
posiada zarobaczone zwierzęta, ale prawdopodobieństwo zarazenia się od nich
jest bardzo małe; dla przykładu - jestem lekarzem weterynarii i w ciagu roku
mam kontakt z tysiacami kotów - właśnie głównie chorych, zarobaczonych itp.
Nigdy do tej pory nie zdarzyło mi się zarobaczenie glistą, odpukać. Nie wiem
też za bardzo co masz na myśli mówiąc,że choroby pasożytnicze od zwierząt
są "tak niebezpieczne" - w końcu żadne z Twoich dzieci żadnej choroby
pasożytniczej jeszcze nie miało, skąd wiec te przypuszczenia? Choroby
pasożytnicze typowo ludzkie, a wiec zarażenie glistą ludzką jest dokładnie tak
samo niebezpieczne, a do zakażenia może dojsć wtedy, gdy dziecko bawi sie w
piaskownicy; czy więc ten fakt wskazuje, że place zabaw dla dzieci sa tak
niebezpieczne, że trzeba je pozamykać? Samo wyjscie na dwór powoduje że stykamy
się conajmniej z setką patogenów, którymi możemy się zarazić; czy to oznacza,
że najlepiej w ogóle nie wychodzić z domu? Proszę nie demonizowac zagrozeń
które płyną z posiadania psa czy kota w domu; w ten sposób rozumując dużo
większym zagrozeniem jest posłanie dziecka do przedszkola czy choćby do
piaskownicy, a przeciez wszyscy tak robią.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,525,35262191,35262191,przygarnelam_kotka_a_teraz_mam_same_problemy_.html


Temat: Ubiór noworodka???
Ufam sobie samej i logice. W brzuchu dziecko ma około 37 stopni (z ułamkami)
temperatury w wodzie i jest mu przyjemnie ciepło. Mnie w tych 37 stopniach też
byłoby przyjemnie ciepło w WODZIE. Matki mają schizę na punkcie zamaczania uszu
nie biorąc pod uwagę faktu, że dziecko te uszy w wodzie miało niemal 9 miesięcy
zamoczone.
Na porodówkach latem okna są pootwierane. Dziecko rodzi się mokre bez czapki na
uszach i zapalenia uszu od tego nie dostaje ("zawiania" tajemniczego też nie). W
mieszkaniu przy 23 stopniach dziecko leży sobie zwykle w body przykryte
kocykiem, lub w body i śpioszkach. Przy tej samej temperaturze gdy przyjemnie
ciepło na dworze i jest 23 stopnie matki pakują dziecko do wózka ubrane w body,
śpioszki, pajaca, czapkę i przykryte akrylowym kocem - to wersja "lekka"
widziana na spacerze, gdyż wersja ciężka ma dodatkowo pokrowiec od wózka,
dodatkową czapkę lub kaptur na czapkę i często jeszcze jedną dodatkową warstwę
ubrania.
Przy temperaturze 25 stopni z gorąca się pocę gdy jestem sucha, gdy wyjdę z wody
w tej temperaturze powietrza jest mi na słońcu ciepło, ale nie gorąco. Dziecko
na spacer zwykle wychodzi suche na te 25 stopni. Jest mu tak samo gorąco jak i
mnie samej, więc należy dziecko rozebrać, a nie ubrać. Na słońce noszę coś na
głowę. Zwykle jest to płócienna czapka z długim daszkiem. Czapka jest z
cienkiego płótna, a ja mam głowę spoconą niemiłosiernie. Ja tą czapkę założyć
powinnam, bo z parasolem nad głowa niewygodnie by mi się chodziło. Dziecko w
wózku leży w cieniu tego parasola, a często pod budką która się nagrzewa i jest
w tym wózku upalnie jak w namiocie na słońcu. Jeśli chcecie poczuć jak jest w
wózku pod budką, proponuję położyć się w namiocie z podniesionymi drzwiami tak,
aby tułów z głową były w namiocie, a nogi po za namiotem. Może wtedy łatwiej
będzie zrozumieć jak czuje się tak "fajnie" zabunkrowane dziecko.
Mam troje dzieci. Córka (pierwsza) była ubierana dużo lżej niż inne dzieci, ale
nie tak lekko jak moi dwaj synowie. Córka chorowała mniej od innych (na
początku, bo później zmieniła się historia), synowie chorują bardzo rzadko
(ostatnio miałam potrzebę iść do lekarza z młodszym synem w kwietniu 2007 roku).
W tym roku szkolnym debiutowali w przedszkolu. Jedyne opuszczone dni to czas
ospy wietrznej którą przechodzili, a podobno powinni chorować, bo to debiut w
przedszkolu i "wszystkie dzieci chorują".

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,566,94672112,94672112,Ubior_noworodka_.html


Temat: MARZEC 2004 część IV
Cześć Dziewczyny
Bardzo proszę o te przepisy na zupki i koniecznie ćwiczenia na brzuszek (może
być na gazetowy).
Jestem załamana tym uczuleniem Martyny, niestety nie widzę zmian po
wprowadzeniu Nutramigenu i wywaleniu pierza z łóżeczka. Może zacznę sama
gotować żeby zobaczyć czy to nie od warzyw? Wydaje mi się, że miała gorsze po
cielęcinie, ale już dawno przestałam dawać, podobno najbezpieczniejszy jest
królik. Na dodatek ona taka odrobinka to chciałabym żeby jadła urozmaicone
posiłki, ale jak to zrobić skoro chyba na wszystko ma uczulenie
Jak tylko skończy się ta koszmarna ospa to wybiorę się znowu do lekarza.
Zostało kilka najgorszych strupków, ale nie możemy jeszcze wychodzić na dwór,
tym bardziej, że pogoda bardzo wietrzna.

Jak tak piszecie o karmieniu (.)to mi trochę żal, że już nigdy nie doświadczę
tego wspaniałego uczucia......no cóż trudno, dobrze że 8 miesięcy udało mi się
karmić.

Romiszcze uściskaj delikatnie Oleńkę od nas, oby szybko zębolki wyszły i dały
spokój tej radosnej dziewuszce.

Reniu dla Piotrusia dużo zdrówka, katar precz! Jola Ty też nie dawaj się
gorączkom i innym paskudztwom. Martynie też chyba wychodzi ząb, bo coś kiepskie
nie tylko noce ale i "dnie" nam się porobiły. Spanie tylko przed południem, a
później brykanie do 20.30. Dzisiaj tatusiowi udało się uśpić, mnie już brakło
cierpliwości.
rozmawiałam dzisiaj, słuchałam, niedowierzałam, dziwiłam się,
denerwowałam...i...chyba muszę swojego męża w ramkę oprawić i już nigdy na
niego nie wrzeszczeć - takie wnioski po tej rozmowie z inną kobietą mnie
naszły, no i dobrze...
i smutno mi, ale to z zupełnie innego powodu.....Dzień Babci i Dziadka, moja
Agatka wspominała dziś Babcię Danusię - pięknie to były wspomnienia, a
dziadek....czasu nie ma....;tylko dlaczego to musi tak boleć.
pozdrawiam Was serdecznie

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,573,19033071,19033071,MARZEC_2004_czesc_IV.html


Temat: Odwinięte ze słoika z domowymi piklami.Nie "w czym
Odwinięte ze słoika z domowymi piklami.Nie "w czym
... ale "po co".

_________________________

Znów minął roczek.

Ospę wietrzną przechodzi się raz w życiu i wystarczy. Sylwester powraca jak grypa - chcesz czy nie, dopóki żyjesz, w mniejszym lub większym stopniu wkracza w twoje życie. I to każdego roku. O ile na wiele chorób można się uodpornić, na syndrom sylwestra nie. Co roku obiecujesz sobie, że:
a) w tym roku z całą pewnością załatwisz bilety na bal już w listopadzie, a kieckę kupisz jeszcze wcześniej;
b) w tym roku spędzisz go skromnie na domowej imprezie;
c) zamkniesz się w czterech ścianach i będziesz udawać, że cię nie ma, a ten wieczór to zwyczajny wieczór;
d) wyjedziesz naprawdę.
I co? I nic.

Wariant "a": dopiero w okolicy świąt zaczyna się panika. Lokal nie załatwiony, a tam, gdzie jeszcze są wolne miejsca, życzą sobie jak za zboże. Doliczasz do tego kieckę kupioną w porywie rozpaczy. I tak zeszłorocznej nikt by nie poznał, ale ty masz świadomość. Wiesz, bo tak było zawsze, że w lokalu będzie zimno, w toalecie tłok i mokro na podłodze, a koło północy zabraknie wódki. Jak będziesz pić, to udręczy cię kac, jak nie będziesz, to rozwozisz pijane towarzystwo do domu.
Wariant "b": jeśli zrobisz imprezę u siebie, to się zamęczysz pilnowaniem indyka w piekarniku, zatłucze cię nazajutrz smród niepozmywanych garów. Jeśli pójdziesz do przyjaciół, będziesz znów znosić fochy Ziutki, głupie dowcipy Roberta i beznadziejną dyskusję o samochodach lub wspomnienia z wojska.
Wariant "c": nakrywasz stół, zapalasz świece i udajesz, że jest klawo. Jest, dopóki nie usłyszysz, że sąsiedzi szaleją za ścianą w rytm najnowszych przebojów. Pakujesz się pod kołdrę - nikt cię nie kocha. Wyłazisz - w telewizji nudy. Taki ma być cały rok? Och, czemu nie jesteś na balu!
Wariant "d": naprawdę wyjeżdżasz. Siedzisz w stołówce obok obcych ludzi, nad głową dynda ci karbowana bibułka. Część towarzystwa "na narciarsko", część "na balowo". na gorąco bigos z obiadu, alkohol we własnym zakresie, orkiestra o 22 poszła chałturzyć gdzie indziej. Idziesz do pokoju - wniosek jak wyżej.

Są jeszcze inne warianty. Na przykład w domku na działce (mróz, kibelek na dworze), we dwoje (juz po godzinie blask świec przestaje być romantyczny), w filharmonii (Beethoven też był głuchy), na placu w centrum miasta (petarda wypala ci dziurę w kożuchu).

Jeszcze są dwa, trzy dni. Jeszcze możesz zastanowić się, gdzie i z kim będziesz się cieszyć, że jesteśmy o rok starsi. Decyzja należy do ciebie.
_________________________


Parę lat temu kawałek gazety z powyższym felietonikiem skutecznie osłonił przed złem słoik w podróży przez pół Polski (żeby nie powiedzieć wręcz - większe pół).
A udarty był tak śprytnie, że nie zachowało się nazwisko autorki. Z dokładnym datowaniem publikacji też jest kłopot. Jedyną ocalałą wskazówką był zamieszczony na rewersie odsyłacz do innego tekstu, o tytule świadczącym, że były to czasy największych triumfów Małysza. Czyli jakby pierwsze lata 200-. Na pewno wydrukowano to, zanim jeszcze prasa lokalna zaczęła udostępniać swoje archiwa w necie.
Tak czy inaczej, przed wyrzuceniem tych papierów wziąłem i zdigitalizowałem felieton palcyma.

Jako, że nawinął mię się dzisiaj on w trakcie ciężkich walk o uwolnienie disk space, wysyłam go niniejszym w cybernieskończoność.
Jako antidotum na nieuchronne dyskusje o kiecach.
I jako wyraz melancholii wywołanej ciężkim kacem.


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,64121,88229237,88229237,Odwiniete_ze_sloika_z_domowymi_piklami_Nie_w_czym.html